Zsiadasz z motocykla, idziesz do domu, ściągasz kombinezon/kurtkę/tu wstaw cokolwiek w czym jeździsz i ściągasz z siebie bieliznę termo. Wąchasz i zastanawiasz się czy to nie czas żeby ją wyprać… Idziesz więc do łazienki, otwierasz pralkę, wrzucasz bieliznę do środka, nastawiasz na 60 stopni (żeby przypadkiem żadna bakteria nie przetrwała) wrzucasz trochę proszku (masz tylko taki do białego… trudno będzie i ten), zalewasz pierwszym z brzegu płynem (przecież bielizna jest delikatna jak ubranka dla dzieci więc myślisz, że może być i ten) klikasz start i idziesz się kąpać. Właśnie wykonałeś całkiem sporą kombinację ruchów i czynności w sumie wszystko było okej do momentu powąchania bielizny, później to już przestało być tak super okej.
Read more